W zielonym płaszczyku - Eugenia Ostrowska z domu Frelak.
Rozpoznajecie swoich bliskich?
Od lewej:
Kobza Aniela
Sadowski ###
Bogucka Zdzisława
Ostrowski Roman
dziecko: Mioduszewska Teresa
Pan Wojdyga ###
Frelak Eugenia
Starsza pani: Ostrowska Marcyjanna
Z tyłu: Książek Janina
Trzy osoby z tyłu...nierozpoznane.

10 komentarzy:
O ile mnie pamiec i intuicja nie myli ten Sadowski na fotografii mial na imie Ryszard. Wydaje mnie sie ze nawet bylem na tym weselu. Marcysie tez pamietam co tak smiesznie mowila jakby sepleniac. Nie dziwilo mnie to specjalnie wtedy bo moja babcia ktora pochodzila z okolic Nowego Sacza mowila tez jakos smiesznie.
Sadowski ze zdjęcia, to według mojej mamy Stefan Sadowski. Ryszarda Sadowskiego też pamięta ale twierdzi, że był młodszy od tego ze zdjęcia. Tak czy inaczej bardzo dziękujemy za komentarz i jednocześnie zachęcamy do przedstawienia się, bo nazwisko znajome a i bycie na weselu Romana i Zdzisławy świadczy o bliskich miedzy Wami stosunkach.
Pozdrawiam serdecznie Bogdan Ostrowski.
Witam i pozdrawiam serdecznie. Nazywam sie Miroslaw Sadowski i jestem synem Czesława Sadowskiego brata Stefana no i jeszcze wielu innych braci, o ile sie nie mylę były tam jeszcze dwie siostry jedna mieszkala we wsi Brzeziny kawalek piechota ze Starego Brudna a druga wyszła za maz za Trąbińskiego chyba Henryka. Moj ojciec mial w Szczecinie kolege tez o nazwisku Ostrowski ale jakos mi nie doszlo czy to znajomosc jeszcze z Olesina Pustelnika czy jeszcze jakoś inaczej. Co do fotografij i osoby to pamietam stryja Stefana i jestem w stanie go rozpoznac, nie to nie moze byc Stefan. To bylo istotnie huczne wesele nie tak ze jakies przyjecie i goscie sie rozeszli. Grala orkiestra i byla pobudowana scena, jedni spali a inni jedli i pili. Pamiętam moj ojciec objawił sie w pewnym momencie jako zabawiający towarzystwo frywolnymi przyśpiewkami. To chyba na tym weselu moj ojciec powiedział gościom ze Stefan to jest Pijak. Przypomniała mi sie ta scena z wesela w czasie przeglądania zeszytów minskich gdzie znalazłem Stefana Sadowskiego mającego w jednej z akcji KEDYWU taki własnie pseudonim. To bylo tak dawno temu. Dzis mam lat ponad 60 a wtedy moglem miec ze 12 no moze 14
No a teraz i mi sie nieco w głowie rozjaśniło. Marcjanna była siostra Stefana a miedzy innymi tez i mojego ojca Czesława
Była tez i Janeczka, ta zaś mieszkała w Elblągu gdzie także mieszkał młodszy od mojego ojca Stanisław. Wydaje mi się ze on był także młodszy od Stefana. Na pewno bylem na tym ślubie, odkrylem bowiem pośród moich fotografii zdjęcie w kościele z kapłanem, które znalazłem także na tym portalu.
Jestem na 100 procent pewien ze bylem na tym weselu może nie kojaze wszystkiego dokładnie Mam jakoś jednak oryginalne zdjęcie z kościoła.
Niby sie mi wtedy rozjaśniło ale tez nie do końca. Wiedział chłop, ze gdzieś dzwony dzwonią ale nie wiedział w jakim kościele.Istotnie Marcjanna była najstarsza siostra mojego taty i Stefana, Janka, Stanisława. Jednak ta o której myślałem weszła do rodziny Lesińskich i była zona chyba wujka Bronka
To ze stryj Stanisław z Elbląga był młodszym od Czesława i od Stefana to także był mój błąd. On był starszym o dwa lata od mojego ojca a od Stefana o cztery. Bóg dal mu dość długie życie bo zmarł w roku 2015.Środowisko w Elblągu wspomina jego przy okazji rocznic , ze dowoził żywność powstańcom w Warszawie.Na święto zmarłych czy pamiątkę Powstania na grobie jego, wieszają mu koralowoczerwone szarfy. Udało mnie się nawet zdobyć z nim wywiad.
Ballada o Szyfrze „Pi” i Wojskowym Zwiadzie
Tam, gdzie Olesiński las gubił swoje liście,
Profesor Tauzowski uczył żyć przedziwnie:
W mundurku harcerskim, pod dębu koroną,
Przysięgali chłopcy stać za świętą sprawą.
Młody Czesław wierzył w krzyż i w rzekę białą,
Nie wiedząc, jak drogo za tę duszę całą
Przyjdzie mu zapłacić, gdy Kedywu znaki
Zmienią szkolne ławki w partyzanckie szlaki.
Refren:
Ogień płonął w sercu, choć boso szedł przez mróz,
Gdy z kopalni Klimontów stalinowski wypluł go wóz.
W okopconym pożarem pokoju, na Małkowskiego w noc,
Nosił w sercu dumę i oficerską moc.
Nie złamała go katownia, nie zniszczył ubecki bat,
Przetrwał porucznik „Dąb”, przez potworny tamten świat!
Potem w Inowrocławiu, na pierwszym turnusie,
Gdy w tajnym przymierzu „NIE” krew biła
Konrada Wallenroda w tej wojny pokusie,
Major Stachowicz kreślił wolności wolumin.
Jak pętle strachu rozrywa, ubecki czarny dym,
Rzucił jednego z braci Sadowskich na Wybrzeża skraj,
Gdzie w pałacu w Karsznie miał narodzić się raj.
Tam zwiad pod okiem Czernieca, w żeglarskim Podgrodziu,
Chronił harcerzy z „Batorego”, doktora Śniegockiego za młodu.
Lecz kapitan z A.L. Metera, zaufany cień partii,
Wrocławskie piwo mieszał z donosem na piśmie.
W marcu czterdzieści osiem uderzył bat śledczy,
By akowski etos na granicy zniweczyć!
Uknuli Peperskiego – widmo z Trzebieży,
Wmawiając, że oficer nie strzegł słoniny na rubieży.
Za igły krawieckie mamy i skóry z Kałuszyna,
Dostał dziesięć lat piekła – stalinowska machina.
I wymazali Czerieca, wpisując „Czerpinieca”,
Zaszyfrowali nazwisko rączką mordercy - kancisty.
Wstawili stałą matematyczną, operacyjne pi,
By nikt w historii nie odkrył, gdzie prawda naga śpi.
A w Strzelcach Opolskich, w kamieniołomu pyle,
Czesław stał się „Adwokatem”, pisał prośby o azyle.
Dwa razy Parzeniecki wniosek jego rzucił w kąt,
Za trzecim razem, gdy zdechł Stalin, pękł stalinowski prąd.
Lecz system się zemścił za obozowy bunt,
Ukryli go w Klimontowie, by rył tam węgielny grunt.
Gdy wrócił do Szczecina, boso, w łachmanach starych,
Matka Laszka z Ubiadu podjęła krok ofiarny:
Ubrała mnie w sukienki, przed sąsiadem skryła syna,
By stalinowski „Artek” z Podgrodzia, ta podła machina,
Nie zrobiła z syna oficera komunistycznego sługi.
Uciekli więc samolotem w nowosądeckie drogi.
Lata mijały cicho... róg Mazurskiej i Śląskiej,
Aż na weselu w Olesinie, z dala od szczecińskiej troski,
Ojciec grając wodzireja, zaprogramował mój czas!
Zawołał: „Mój brat Stefan, to jest Pijak wśród nas!”.
Myślałem – alkoholik, ot, słabość i głupota,
A to był kryptonim z Kedywu, wojenna golgota!
Oficer zwiadu wiedział, że miną dziesięciolecia,
Zanim syn złamie ten szyfr i prawdę wyciągnie na kwiecie.
Dzisiaj koło historii ostatecznie się spina,
Prawda wyszła z archiwów, opadła mgła gęsta i ślina.
Wnuk Nathan nosi mundur, lecz nie w ubeckiej trwodze,
W Bundeswehrze salutuje, na wolnego świata drodze!
Krew Sadowskich i „Bicza”, i Lachów wolny śpiew,
Niesie się przez pokolenia, jak dziki, wilczy zew.
Odpocznij już, Poruczniku, zrzucony z twarzy cień.
Twój syn wygrał tę wojnę.
„Dąb” przetrwał po ten dzień.
Peperski był tylko kłamstwem, a igły szyły wolność...
Dobranoc, Przyjacielu - mój Tato
Twój zwiad zameldował gotowość.
Mirandola
Prześlij komentarz