Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gańko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gańko. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 listopada 2015

sobota, 1 listopada 2014

Tkaczyk Józefa żona Wojciecha cd.


Dziś przypada osiemdziesiąta siódma rocznica śmierci Józefy Miros zd. Tkaczyk mojej praprababki. Zmarła 1-11-1927 roku w wieku 69 lat w Olesinie.

------------------------------------------------------------------------
------------------------------------------------------------------------
Jak poprzednio w akcie małżeństwa z Janem Gańko ujęto jej 3 lata, tak w akcie zgonu 2 lata jej dodano.
Według dokumentów miała 67 lat. Czy to teraz jest ważne? Oceńcie sami.
Niestety nie mogę odnaleźć jej nagrobka, być może został zapomniany a być może pochowano obok niej męża, Wojciecha tylko tabliczka z jej danymi nie zachowała się. Jeżeli jest ktoś kto wie gdzie jest pochowana, proszę o informacje.

-----------------------------------------------------------------------

-----------------------------------------------------------------------

Jej mąż Wojciech Miros jest wykonawcą krzyża, który stoi przy ulicy Staropolskiej w Olesinie.

-----------------------------------------------------------------------


-----------------------------------------------------------------------

Na kamieniu można odczytać rok 1922 oraz inicjały WM.

-----------------------------------------------------------------------

-----------------------------------------------------------------------

Krzyż ten prawdopodobnie upamiętnia jakąś bitwę z okresu wojny z Rosją w 1920 roku.
Pierwotnie stał po drugiej stronie drogi przy lipie, która tam rośnie.

Dziś dzień Wszystkich Świętych, zapalmy płomyk na znak pamięci o zmarłych, bo 
" Umarłych wieczność dotąd trwa, dokąd pamięcią im się płaci"


Pozdrawiam Bogdan.

niedziela, 14 września 2014

Tkaczyk Józefa żona Wojciecha.


Otóż wpadł mi w ręce akt ślubu Wojciecha Mirosa z Józefą Tkaczyk, byli moimi prapradziadkami. Nic nie byłoby w tym dziwnego gdyby nie fakt, że Józefa była wdową kiedy wychodziła za Wojciecha. Nie słyszałem takiej informacji od nikogo z rodziny, być może nikt już o tym nie pamięta więc niech to będzie ciekawostka.

--------------------------------------------------------------------------

--------------------------------------------------------------------------
Jej pierwszym mężem był niejaki Jan Gańko, który urodził się w Wólce Wybranieckiej, kiedy pobierali się z Józefą w 1884 roku, był już wdowcem. Jego zmarła żona, Józefa Łęczycka pochodziła z Choszczówki Stojeckiej. On sam był mężem Józefy od lutego 1884 roku do grudnia 1885 czyli niewiele ponad półtora roku bo zmarł w wieku 29 lat 3 grudnia 1885 roku. Bardzo młodo.
-------------------------------------------------------------------------

------------------------------------------------------------------------

Po dokładnym przeczytaniu aktów, widać rozbieżności w datach urodzeń. Józefa urodziła się w 1860 roku, akt małżeństwa z Janem Gańko mówi, że w roku 1884 miała 21 lat, odmłodzono ją o 3 lata. Co jest przyczyną takich rozbieżności ciężko powiedzieć, być może nie spisywano dat z aktów tylko z zeznań świadków lub małżonków a w czasach kiedy mało kto czytać i pisać potrafił, data urodzin, nie przypominana, zacierała się w pamięci urodzonego. Dziś wszędzie pytają : kiedy urodzony, gdzie itd. więc datę naszych urodzin pamiętamy.

Pozdrawiam Bogdan.

wtorek, 8 września 2009

Tajemnica grobu Frelaków - matki i córki

Prosiłam Bogdana o zrobienie zdjęć starych grobów rodzinnych i między innymi, zrobił to:
Niby nic, ale? No właśnie jest to, „ale”.

Katarzyna Frelak ( żona Teofila Frelak) z domu Tkaczyk wg akt zmarła w 1929 roku. A nie jak głosi tablica w 36. Faktycznie miała 68 lat. Z reszta ten fakt zgłosił księdzu jej brat Wawrzyniec Tkaczyk.
Tu jest skan dokumentu.
 
Działo się w Dębem-Wielkiem dnia 14-07-1929 roku o godzinie 4 popołudniu. Stawili się Wawrzyniec Tkaczyk lat 50 i Przasnyk Feliks lat 24 liczący obydwaj gospodarze z Dębego-Wielkiego i oświadczyli Nam, że w Dębem-Wielkim dnia wczorajszego bieżącego miesiąca i roku o godzinie 2 popołudniu zmarła KATARZYNA FRELAK gospodyni lat 68 licząca wdowa po zmarłym Teofilu, córka Franciszka i Maryanny z Boguckich. Po naszemu przekonaniu się o śmierci Katarzyny Frelak, akt ten stawiającym świadkom przeczytany przez Nas tylko podpisany został. - ?


No dobrze a Rozalia?
Rozalia była jej córką i siostrą mojego dziadka Piotra. Więc nikt dziwić się nie powinien, czemu z matką pochowana została, ale? No właśnie znowu jest "ale".

Rozalia Smuga z domu Frelak wg akt zmarła w tym samym roku co jej matka, ba ona zmarła 3 dni przed matką.
Znów jest błąd na tablicy.
Prawda jest, że miała 37 lat, no ale skąd taka rozbieżność w datach na tablicy?
Tu jest akt stwierdzenia śmierci Rozalii:
 
Działo się w Dębem-Wielkiem dnia 11-07-1929 roku o godzinie 8 rano. Stawili się Stanisław Gańko lat 31 i Piotr Jankiewicz lat 30 mających obydwóch gospodarzy z Kobiernego i oświadczyli Nam że w Kobiernem dnia dzisiejszego o godzinie 4 rano bieżącego roku zmarła ROZALIA SMUGA, gospodyni lat 37 mająca, córka Teofila i Katarzyny z Tkaczyków małżonków Frelaków, pozostawiła owdowiałego męża Michała. Po naszem przekonaniu się o śmierci Rozalji Smuga, akt ten stawającym świadkom przeczytany przez Nas tylko podpisany został.
????? * pisownia oryginalna


I teraz największa tajemnica i pytania bez odpowiedzi:

1-Jeżeli ktoś umierał w domu to zgłaszano śmierć ( w tamtych czasach) dla księdza a robiła to najbliższa rodzina. Rozalia była mężatką, natomiast zgłoszenia dokonali sąsiedzi. Gdzie był mąż?

2- Jako powód jej śmierci podano rodzinie „ popełnienie samobójstwa przez poderżnięcie sobie gardła”. Tego akurat w akcie kościelnym nie ma, ale tak mówiła rodzina.
Dobrze wiemy ( szczególnie kobiety), że w historii kryminalistyki nie ma przypadków tego typu samobójstw kobiet. Owszem kobiety się wieszają, trują, topią, wbijają sobie nóż w serce, czy podcinają żyły, ale NIGDY nie gardło. Została zamordowana?

3- Jeżeli to było samobójstwo to, czemu została pochowana na cmentarzu w poświęconej ziemi? W tym czasie dogmaty kościelne były restrykcyjnie utrzymywane. Żaden ksiądz nie pozwoliłby na to. Dziwne, co?

4- Wszyscy w rodzinie Frelaków wiedzieli, że jej mąż Michał Smuga jest brutalem i niejednokrotnie katował swoją żonę. Dlaczego nie zareagowali? Kobierne gdzie mieszkała Rozalia jest niedaleko od Dębego.

i

5- Dlaczego matka Rozalii zmarła niecałe 3 dni po córce. Nie chorowała. Czyżby wyrzuty sumienia? Serce nie wytrzymało? Prababka była bardzo despotyczną kobietą i pełną werwy. Coś musiało się stać, że jej serce nie wytrzymało.

Oto zagadka rodzinna, na którą zapewne nigdy nie otrzymamy odpowiedzi.

Dodam, że rodzina Frelaków, długo po śmierci Rozalii, wspominała ten incydent „samobójczy”. Tak długo, że moja mama, która urodziła się w 1928 roku zapamiętała jak dorośli opowiadali o izbie zalanej krwią Rozalii. O słodko-gorzkawym zapachu tej krwi. I o tym, że ma unikać wujka Smugi.

Autor: Joanna
"Umarłych wieczność dotąd trwa, dokąd pamięcią im się płaci" Wisława Szymborska