Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stare gazety. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stare gazety. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 stycznia 2014

Karnawał czas zacząć.....

a od czego?
Od zgubienia czegoś.......

I tak Wiktor Jackiewicz zgubił kartę na klacz:
1925r.


Ale my się nie damy...my kobiety.....i na karnawał się przygotujemy.
Pomoże nam w tym znana marka kosmetyków.......

Następnie, piękną fryzurę uzyskamy za pośrednictwem wyjątkowego szampoo....ooonu.



I..... idziemy. :)

Pozdrawiam w nowym roku
Joanna
 



środa, 25 grudnia 2013

Święta Bożego Narodzenia 2013

Tak...tak. To już te święta nadeszły.
Wspólna wigilia, wspólne oczekiwanie na św. Mikołaja i wspólne kolędowanie.
Wszystkim naszym czytelnikom i poszukiwaczom tożsamości rodzinnej....życzymy spokojnych, ciepłych i radosnych świąt.


A gdyby ktoś nie miał pomysłu na prezenty....to reklamy Wam pomogą:
ca.1930








środa, 1 maja 2013

1 MAJA 1935


W Gazecie Świątecznej z 1935 roku nie poświęcono dużo miejsca obchodom 1 maja.Pierwszy raz w Polsce obchody odbyły się w 1890 roku a od 1950 do dziś jest to święto państwowe.
Oto wycinek z gazety.

-----------------------------------------------------------------------------
 
-----------------------------------------------------------------------------

Tego dnia w 1935 dziadkowie nasi mieli większy problem. Zima wróciła w najlepsze. Jak widać nie tylko dziś mamy różne pogodowe anomalia, zdarzały się również dawniej.

----------------------------------------------------------------------------


----------------------------------------------------------------------------

Żyjąc praktycznie tylko z roli, taka pogoda nic dobrego nie wróżyła. Plony zapowiadały się marnie.

---------------------------------------------------------------------------


---------------------------------------------------------------------------

Bogdan.

wtorek, 5 lutego 2013

Marzenia naszych dziadków. Rok 1932

W starym czasopiśmie znalazłam taki oto obrazek zatytułowany " Marzenia ściętej głowy"- w tłumaczeniu dla gimnazjalistów : marzenia, które się nie spełnią.

Czyżby już w 1932 roku, czyli 81 lat temu, wiedzieli, że są to życzenia nierealne dla naszego narodu?







Przeanalizujmy każde życzenie, począwszy od pierwszego z lewej strony:
1- Puste kasy. Nie ma komu dawać społecznych pieniędzy. Nie ma kolejek Ludzie nie potrzebują zasiłków.
2- Ludzie są dla siebie uprzejmi.
3- Dość antysemityzmu w Polsce.
4- Wszyscy komornicy umarli z braku pracy.
5- Wszędzie przyjmują cię do pracy z "otwartymi" ramionami.
6- Brak zawiści między bogatymi i biednymi.
7- Kobiety nie chcą wydawać pieniędzy na bezużyteczną modę.....hahahahaha...to dobre!
8- Szubienica dla darmozjadów i łapówkarzy.
9- Szczęśliwy ojciec to taki, który jest "wypasiony" na golonce, ma gruszki na wierzbie, psa i gromadkę dzieci....no i najważniejsze....swój własny, pełen pieniędzy sejf.


Eh...dziadkowie...żebyście wiedzieli..............


Pozdrawiam
Joanna




poniedziałek, 19 listopada 2012

O czystości dziadów naszych.

Artykuł pochodzi ze strony histmag.org

Jak było na wsi? Nie lepiej niż w mieście.

[...]
Wiejskie chałupy, w których wespół zamieszkiwali ludzie i bydło roiły się od wszelkiego robactwa. Karaluchy, pchły, wszy oraz szczury, na co dzień towarzyszyły swoim żywicielom przenosząc na nich wiele zakaźnych chorób łącznie z dżumą i durem plamistym.
Mieszkańcy myli się rzadko, ograniczając się jedynie do okolic twarzy i rąk.
Starsze pokolenia zwłaszcza w zapadłych kątach np. na Polesiu odznaczały się ogromnym niechlujstwem – dowodził Stanisław Poniatowski – Mycie polegało na rozcieraniu po twarzy wody, wypryskiwanej z ust na podstawione dłonie, szyja ani inne osłonięte części ciała u dorosłych z reguły nigdy nie były myte, wyjąwszy stopy, które latem przy chodzeniu boso po chlewach i stajniach zbyt się zanieczyszczały

Higiena osobista, choroby zakaźne, mycie głowy. Metody, przesądy i zabobony.

Najpopularniejszym środkiem czystości był ług – gęsta mieszanina popiołu i gorącej wody. Nieczęsto natomiast używano mydła, uważając go za niepotrzebny przedmiot bogactwa i zbytku. Ubrań nie zmieniano praktycznie wcale, zdarzało się, że tą samą koszule wkładano kilkakrotnie. Nic zatem dziwnego, że brudni, niedomyci ludzie, miesiącami chodzący w tej samej odzieży, stawali się siedliskiem robactwa, zapadali na świerzb, malarię, czy wreszcie dur brzuszny. Sytuację pogarszał dodatkowo pogłębiający się analfabetyzm, zacofanie, a także ślepa wiara w przesądy i zabobony.
Przesąd, że za wyniesionemi kilku prusakami do sąsiada, gdzie ich niema, wyemigrują wszystkie – pisał Czesław Pietkiewicz – robi to, że we wsi bez prusaków niema ani jednej chatyny. Skoro tylko ktoś postawił zrąb, jeszcze bez sufitu i dachu, już mu sąsiedzi, w tajemnicy jeden przed drugim, niosą po kilka sztuk „narozpłód”, tak, że gospodarz, wnosząc się do nowego domu, spotka tam już zadomowione Prusaki.
Kołtun na XVIII-wiecznym włoskim sztychu. Specyficznym symbolem higieny polskiego społeczeństwa wiejskiego był również kołtun – plątanina nieczesanych i tłustych włosów – który uważano za siedlisko złych demonów i podstępnych duchów. Powszechnie sprzeciwiano się jego obcięciu, czekając aż sam odpadnie, lub też oddawano się w ręce wykwalifikowanych w tym względzie czarowników i guślarzy.
Obcinaniem kołtunów trudnili się zawodowo gonciarze, – odnotowała w swej pracy Anetta Stachoń – czyniąc z tego banalnego zabiegu magiczną i religijną ceremonię. Niektórzy posiadacze kołtunu wierzyli, że chroni on przed chorobami oczu i innymi nieszczęściami.
Warto zaznaczyć, że to przekonanie o szkodliwości mycia głowy było w XIX wieku zjawiskiem masowym. Jeszcze u progu XX stulecia notowano głosy autorytetów medycznych, które stanowczo tego odradzały, w zamian zalecając częste nabłyszczanie, pomadowanie i pudrowanie włosów.
Mycie głowy jest często przyczyna migren lub uporczywego bólu zębów. Aby utrzymać w porządku włosy wystarczy je natłuszczać odrobinę i oczyszczać otrębami lub pudrem ryżowym (…). Kiedy trzeba upiększyć włosy na głowie, należy być bardzo ostrożnym w kwestii mycia. Zamiast tego posypcie przed udaniem się na spoczynek wierzch głowy i między włosami jakimś pudrem wysuszającym i czyszczącym, rankiem zaś usuńcie go grzebieniem.- przestrzegano

Sytuacja zmieniła się dopiero wtedy, gdy w połowie stulecia upowszechniły się łaźnie publiczne i zakłady kąpielowe. Pierwszą tego typu instytucję otworzono w Poznaniu (1840), potem w Warszawie, z czasem również i w innych miastach polskich. Organizowano tam wycieczki ze szkół, fabryk i dziecięcych ochronek. Sporą popularnością cieszyły się również kąpiele w Wiśle, które dla mieszkańców stolicy stały się niemalże rokrocznym rytuałem. Stopniowo odkryto także dobrodziejstwa samodzielnej łazienki, w której synonimami czystości były pachnące wonnymi olejkami mydło i bieżąca woda

*********************
Olbrzymią rolę w popularyzacji tego zagadnienia odegrała Lucyna Ćwierczakiewiczowa, niekwestionowany w tym czasie autorytet w kwestiach kulinarnych. W wydawanych przez siebie kalendarzach i poradnikach, sporo miejsca poświęciła sprawom higieny, zdrowego odżywiania, ubioru i kosmetyków. Powoływała się przy tym na porady znanych i cenionych warszawskich higienistów i lekarzy, tłumaczyła artykuły zachodnioeuropejskich specjalistów, czy wreszcie dzieliła się własnymi doświadczeniami w tej dziedzinie.
Ćwierczakiewiczowa wychodziła z założenia, że należy pozbyć się panujących w społeczeństwie zahamowań i stereotypów, przeciwstawiając im jednocześnie nowoczesne sposoby walki z brudem i bałaganem. Szczególne zadanie wyznaczyła kobiecie, z której nie tylko uczyniła strażniczkę domowego ogniska, ale także popularyzatorkę czystości i porządku: Krótki ten pogląd na stanowisko kobiety pokazuje widocznie jak wielką rolę odgrywać one mogą, skoro się zechcą przejąć szczerze obowiązkami swego posłannictwa – mówiła.
Równocześnie wszelkie wcześniejsze zaniedbania, związane z nieodpowiednim prowadzeniem gospodarstwa, przypisała zaistniałym w poprzednich epokach błędom edukacyjnym.
Dawniej higiena – pisał w jej „Kalendarzu na rok 1877” doktor Pląskowski – zaledwie tylko z nazwiska znaną była kobietom, a maksymy jej niektóre od czasu do czasu wygłaszali nauczyciele, lub też lekarze i to w chwilach już tak stanowczych, że widoczne groziło niebezpieczeństwo pod względem zdrowia, a często nawet i życia samego. Wprawdzie czasami spotkać się było można, z jakim pobieżnie napisanym artykułem w poradnikach domowych, w kalendarzach, lub pismach periodycznych, jednakże w sposób taki, traktowana nauka tak ważna, nie mogła wywrzeć wpływu należytego na wychowanie kobiet i pomyślne ich uzdolnienie do życia higienicznego, a skutki opłakane w braku znajomości zasad prawdziwych do utrzymania zdrowia, podkopywały częstokroć ich czerstwość wrodzoną, albo też w postępie chorobliwym, zwolna niszczącym ciało i ducha zatruwały szczęście całych familij i następnych pokoleń
[...]

Po więcej porad naszych prababć...zapraszamy tu:
http://histmag.org/W-walce-ze-stereotypami.-Zdrowie-i-higiena-kobiet-w-kalendarzach-Lucyny-Cwierczakiewiczowej-3092 

Pozdrawiam
Joanna



środa, 12 maja 2010

Marszałek.

Dziś mamy ważną rocznicę, 75 lat temu zmarł człowiek,
który w 1920 roku zatrzymał bolszewików i tym
samym sprawił że Polska stała się niepodległa.
  Jak wyglądałaby dziś Europa, gdyby komuniści przedarli się przez nasz kraj?


Józef Piłsudski  ......





----------------------------------------------------------------------












-----------------------------------------------------------------

Artykuły pochodzą z Gazety Świątecznej z 1935 roku.
Bogdan.



środa, 3 lutego 2010

Ciekawostki z gazety dziadków.

Znalazłem kilka informacji o pożarze w Gliniance w 1935 roku
gdzie spłonęło 92 domy. O przyczynie tego nieszczęścia
nic nie wyczytałem ale może ta krótka notatka z gazety wyjaśni
dlaczego tak się stało.




Tu porady na walkę z muchami i na kłopoty w stajni i oborze.






A na koniec dla wędkarzy.





Bogdan.

wtorek, 17 listopada 2009

Z gazety dziadków.

Nie tyle moja przestroga, co pana Madejskiego z pod Kałuszyna,
nie kupujcie kieratów z ...... .

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kupujcie tu.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------




---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Nie możemy być dumni z wyrobów niewiadomej fabryki w Mińsku Mazowieckim.
Nie tylko dziś to co "tanie",  nie spełnia naszych oczekiwań, dziadkowie też ten problem mieli.

Bogdan.

czwartek, 22 października 2009

Z gazety dziadków.

Jako ciekawostkę przeczytajcie jakie rady dawano gospodarzom w 1935 roku.

---------------------------------------------------------------------------------


---------------------------------------------------------------------------------

Ciężko powiedzieć czy już wcześniej nikt na taki pomysł nie wpadł
ale Paweł Sado w 1917 roku
, jeszcze o takim wypasaniu bydła nie pomyślał,
bo nie byłoby później problemów o których mówi notatka poniżej.

----------------------------------------------------------------------------------





---------------------------------------------------------------------------------

Jak widać Józef mój pradziadek potrafił o swoje walczyć,
dziś może się to wydawać śmieszne i nikt by do sądu
z takiego powodu nie poszedł (chociaż kto wie :-)),
ale wtenczas cała rodzina utrzymywała się z tego,
co urodzi ziemia i każda strata, to kromka chleba mniej.


Bogdan.

czwartek, 17 września 2009

Przed 17 września

W naszej gazecie w 1935 roku można było przeczytać wiele artykułów na temat bolszewików - między innymi i ten:

 
Dużo wcześniej słyszymy o obozach pracy, gdzie Stalin zafundował swoim rodakom kiepski los. Niestety cztery lata później czekało to również Polaków. Za co? Za to, że byli Polakami? Za to, że w dwudziestym roku nie wpuściliśmy ich do naszych domów? Jak teraz wyglądała by Europa? Gdzie ci "ludzie" mieli sumienie?
Pytań jest dużo a gdzie są odpowiedzi?
Pamiętajmy tę datę 17.09.1939 - jesteśmy to winni wszystkim zamordowanym w tym czasie.
Bogdan.

wtorek, 15 września 2009

Z gazet naszych dziadków

 
Taką gazetę kupowali i z niej dowiadywali się, co dzieje się na świecie i w kraju.
Sami zobaczcie i przeczytajcie. 
Wystarczy kliknąć na zdjęcie.
Joanna
"Umarłych wieczność dotąd trwa, dokąd pamięcią im się płaci" Wisława Szymborska