Tak...tak. To już te święta nadeszły.
Wspólna wigilia, wspólne oczekiwanie na św. Mikołaja i wspólne kolędowanie.
Wszystkim naszym czytelnikom i poszukiwaczom tożsamości rodzinnej....życzymy spokojnych, ciepłych i radosnych świąt.
A gdyby ktoś nie miał pomysłu na prezenty....to reklamy Wam pomogą:
ca.1930
Frelak, Ostrowscy, Malesa, Tkaczyk i ..... z Dębego Wielkiego, Olesina, Aleksandrówki i innych miejscowości. Stare zdjęcia do 1970 roku, opisy i akty dawne.
środa, 25 grudnia 2013
piątek, 1 listopada 2013
Zapalmy płomień.
Zapalmy dziś płomień dla naszych bliskich, których już z nami nie ma.
Zapalmy dziś płomień dla wszystkich, którzy odeszli i pamiętajmy o nich wszystkich ...
--------------------------------------------------------------------------------
... bo to ważne.
Bogdan.
niedziela, 18 sierpnia 2013
Malesa Piotr cd.
O Piotrze pisałem już wcześniej, ale muszę jeszcze wrócić do niego ponieważ udało mi się dotrzeć do dokumentu, a konkretnie do aktu ślubu z 1775 roku z którego to możemy się dowiedzieć kim była jego pierwsza żona.
Dokument oczywiście jest po łacinie i trudno mi odczytać jej nazwisko ale wydaje mi się, że nazywała się
Marianna Wronka.
-----------------------------------------------------------------------------
I znowu prośba o pomoc przy tłumaczeniu tego aktu.
Bogdan.
czwartek, 1 sierpnia 2013
środa, 1 maja 2013
1 MAJA 1935
W Gazecie Świątecznej z 1935 roku nie poświęcono dużo miejsca obchodom 1 maja.Pierwszy raz w Polsce obchody odbyły się w 1890 roku a od 1950 do dziś jest to święto państwowe.
Oto wycinek z gazety.
-----------------------------------------------------------------------------
-----------------------------------------------------------------------------
Tego dnia w 1935 dziadkowie nasi mieli większy problem. Zima wróciła w najlepsze. Jak widać nie tylko dziś mamy różne pogodowe anomalia, zdarzały się również dawniej.
----------------------------------------------------------------------------
Żyjąc praktycznie tylko z roli, taka pogoda nic dobrego nie wróżyła. Plony zapowiadały się marnie.
---------------------------------------------------------------------------
Bogdan.
niedziela, 24 marca 2013
Hanna Szeląg Ostrowska.
Zapraszam do obejrzenia kolejnych zdjęć z naszego albumu. Przysłała mi je Hania Szeląg z domu Ostrowska, córka Ryszarda Ostrowskiego, brata mojego dziadka Stefana.
--------------------------------------------------------------------------
--------------------------------------------------------------------------
Hania ma jeszcze dwie siostry Krystynę i Ewę. Pamiętam je jak przez mgłę kiedy przyjeżdżały na wakacje do dziadka Józefa na Olesin. Obecnie
---------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------
Hanna mieszka w USA. Krystyna
---------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------
mieszka w Polsce a Ewa
----------------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------
mieszka w Niemczech.
Serdecznie pozdrawiam moje Cioteczki i zapraszam
do obejrzenia zdjęć.
Bogdan.
Malesa Piotr cd
Bardzo dziękuję Halusi (księga gości) za próbę tłumaczenia aktu małżeństwa Piotra i Anny.
-----------------------------------------------------------------------------
-----------------------------------------------------------------------------
Dzięki niej i pomocy osób z forum genealogicznego, akt ten możemy odczytać a brzmi on tak:
------------------------------------------------------------------------------
Ten sam jak wyżej, poprzedziwszy trzema zapowiedziami w kolejne trzy niedziele zatwierdziłem religijne małżeństwo pomiędzy pracowitym Piotrem Malesą, wdowcem w Wielgolasu, parafii Glinik* i Anną Dembszczonką, panną. Obecni świadkowie: Szczepan Bartnicki z Wielgolasu, Kazimierz Dembski z Żurawki.
--------------------------------------------------------------------------------
Jak widać Piotr był wdowcem, być może uda się odnaleźć jakieś dokumenty i dowiedzieć się jak nazywała się jego pierwsza żona.Z moich ustaleń wynika że Piotr miał trzech braci a jego ojciec nazywał się Marcin. Ale ciężko będzie już dotrzeć do jakichkolwiek dokumentów dotyczących Marcina.
Bogdan.
niedziela, 3 marca 2013
Malesa Piotr
Najstarszy znany mi Malesa z odnalezionych dokumentów to Piotr. Jest to mój prapraprapradziadek, który pochodził z Wielgolasu. Jak widać na jego stronie z naszego drzewka niestety brak jest daty urodzenia, ponieważ nie dotarłem jeszcze do żadnego dokumentu który by o tym mówił.
----------------------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------
Dotarłem natomiast do jego aktu małżeństwa. Jest po łacinie niestety ale można odczytać nazwisko Malesza i Dembszczanka, czyli Piotr Malesa i Anna Dębska z Żurawki, którzy to pobrali się w 1786 roku, czyli 227 lat temu ten ślub się odbył.
----------------------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------
Jeżeli ktoś potrafi odczytać treść aktu, proszę o pomoc.
Bogdan.
wtorek, 5 lutego 2013
Marzenia naszych dziadków. Rok 1932
W starym czasopiśmie znalazłam taki oto obrazek zatytułowany " Marzenia ściętej głowy"- w tłumaczeniu dla gimnazjalistów : marzenia, które się nie spełnią.
Czyżby już w 1932 roku, czyli 81 lat temu, wiedzieli, że są to życzenia nierealne dla naszego narodu?
Przeanalizujmy każde życzenie, począwszy od pierwszego z lewej strony:
1- Puste kasy. Nie ma komu dawać społecznych pieniędzy. Nie ma kolejek Ludzie nie potrzebują zasiłków.
2- Ludzie są dla siebie uprzejmi.
3- Dość antysemityzmu w Polsce.
4- Wszyscy komornicy umarli z braku pracy.
5- Wszędzie przyjmują cię do pracy z "otwartymi" ramionami.
6- Brak zawiści między bogatymi i biednymi.
7- Kobiety nie chcą wydawać pieniędzy na bezużyteczną modę.....hahahahaha...to dobre!
8- Szubienica dla darmozjadów i łapówkarzy.
9- Szczęśliwy ojciec to taki, który jest "wypasiony" na golonce, ma gruszki na wierzbie, psa i gromadkę dzieci....no i najważniejsze....swój własny, pełen pieniędzy sejf.
Eh...dziadkowie...żebyście wiedzieli..............
Pozdrawiam
Joanna
Czyżby już w 1932 roku, czyli 81 lat temu, wiedzieli, że są to życzenia nierealne dla naszego narodu?
Przeanalizujmy każde życzenie, począwszy od pierwszego z lewej strony:
1- Puste kasy. Nie ma komu dawać społecznych pieniędzy. Nie ma kolejek Ludzie nie potrzebują zasiłków.
2- Ludzie są dla siebie uprzejmi.
3- Dość antysemityzmu w Polsce.
4- Wszyscy komornicy umarli z braku pracy.
5- Wszędzie przyjmują cię do pracy z "otwartymi" ramionami.
6- Brak zawiści między bogatymi i biednymi.
7- Kobiety nie chcą wydawać pieniędzy na bezużyteczną modę.....hahahahaha...to dobre!
8- Szubienica dla darmozjadów i łapówkarzy.
9- Szczęśliwy ojciec to taki, który jest "wypasiony" na golonce, ma gruszki na wierzbie, psa i gromadkę dzieci....no i najważniejsze....swój własny, pełen pieniędzy sejf.
Eh...dziadkowie...żebyście wiedzieli..............
Pozdrawiam
Joanna
niedziela, 23 grudnia 2012
Malesa
Tak troszkę na gwiazdkę dostaliśmy kilka starych zdjęć od Tadeusza Szuby z którym jestem spokrewniony w linii Malesów. Mamy wspólnego prapradziadka Józefa Malesę a nasi pradziadkowie Józef (mój) i Jan (Tadeusza) byli rodzonymi braćmi.Dzięki Tadeuszowi doszło do naszego drzewka kilkanaście nowych osób i dużo wartościowych informacji. Oto jedno ze zdjęć z albumu Tadeusza.
---------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------
Fotografia przedstawia Agnieszkę Malesę i Antoniego Jackowicza, parę kochających się ludzi, którym II wojna zamknęła drogę do szczęścia. Antoni zginął w pierwszych dniach wojny a Agnieszka pozostała sama, nigdy nie wyszła za mąż.
Link do albumu.
Bardzo dziękujemy za zdjęcia i cenne informacje.
Korzystając z okazji przyłączam się do życzeń Asi, niech te Święta Bożego Narodzenia będą spokojne
a Nowy 2013 Rok żeby przynosił tylko dobre rzeczy.
Bogdan.
---------------------------------------------------------------------------------
Fotografia przedstawia Agnieszkę Malesę i Antoniego Jackowicza, parę kochających się ludzi, którym II wojna zamknęła drogę do szczęścia. Antoni zginął w pierwszych dniach wojny a Agnieszka pozostała sama, nigdy nie wyszła za mąż.
Link do albumu.
Bardzo dziękujemy za zdjęcia i cenne informacje.
Korzystając z okazji przyłączam się do życzeń Asi, niech te Święta Bożego Narodzenia będą spokojne
a Nowy 2013 Rok żeby przynosił tylko dobre rzeczy.
Bogdan.
sobota, 15 grudnia 2012
Coraz bliżej ŚWIĘTA
I tak oto mija kolejny rok tworzenia tego bloga. Owszem, ostatnio trochę przystopowany, ale któż z nas nie ma problemów dnia codziennego? Wtedy wszystko inne idzie na bok.
Nie mniej jednak....
DZIĘKUJEMY, że "byliście" z nami przez ten ostatni rok.
DZIĘKUJEMY za komentarze i maile.
Chcemy Wam życzyć nie tylko spokojnych świąt i szczęśliwego Nowego Roku, ale pragniemy, żeby następny rok był "inny" od tego co mija...INNY, znaczy lepszy.
Niech więc, będzie dla nas LEPSZY, SPOKOJNIEJSZY, ZDROWSZY i....STABILNY.
Pozdrawiamy Wszystkich
Joanna i Bogdan
Na koniec coś słodkiego.
Lukrowane, świąteczne pierniczki z bloga Zapachy kuchni.
Zapraszamy:
http://zapachy-kuchni.blogspot.com/2010/11/lukrowane-pierniczki.html
Nie mniej jednak....
DZIĘKUJEMY, że "byliście" z nami przez ten ostatni rok.
DZIĘKUJEMY za komentarze i maile.
Chcemy Wam życzyć nie tylko spokojnych świąt i szczęśliwego Nowego Roku, ale pragniemy, żeby następny rok był "inny" od tego co mija...INNY, znaczy lepszy.
Niech więc, będzie dla nas LEPSZY, SPOKOJNIEJSZY, ZDROWSZY i....STABILNY.
Pozdrawiamy Wszystkich
Joanna i Bogdan
Na koniec coś słodkiego.
Lukrowane, świąteczne pierniczki z bloga Zapachy kuchni.
Zapraszamy:
http://zapachy-kuchni.blogspot.com/2010/11/lukrowane-pierniczki.html
poniedziałek, 19 listopada 2012
O czystości dziadów naszych.
Artykuł pochodzi ze strony histmag.org
Jak było na wsi? Nie lepiej niż w mieście.
[...]
Wiejskie chałupy, w których wespół zamieszkiwali ludzie i bydło roiły się od wszelkiego robactwa. Karaluchy, pchły, wszy oraz szczury, na co dzień towarzyszyły swoim żywicielom przenosząc na nich wiele zakaźnych chorób łącznie z dżumą i durem plamistym.
Mieszkańcy myli się rzadko, ograniczając się jedynie do okolic twarzy i rąk.
Starsze pokolenia zwłaszcza w zapadłych kątach np. na Polesiu odznaczały się ogromnym niechlujstwem – dowodził Stanisław Poniatowski – Mycie polegało na rozcieraniu po twarzy wody, wypryskiwanej z ust na podstawione dłonie, szyja ani inne osłonięte części ciała u dorosłych z reguły nigdy nie były myte, wyjąwszy stopy, które latem przy chodzeniu boso po chlewach i stajniach zbyt się zanieczyszczały
Przesąd, że za wyniesionemi kilku prusakami do sąsiada, gdzie ich niema, wyemigrują wszystkie – pisał Czesław Pietkiewicz – robi to, że we wsi bez prusaków niema ani jednej chatyny. Skoro tylko ktoś postawił zrąb, jeszcze bez sufitu i dachu, już mu sąsiedzi, w tajemnicy jeden przed drugim, niosą po kilka sztuk „narozpłód”, tak, że gospodarz, wnosząc się do nowego domu, spotka tam już zadomowione Prusaki.
Kołtun na XVIII-wiecznym włoskim sztychu.
Specyficznym symbolem higieny polskiego społeczeństwa wiejskiego był
również kołtun – plątanina nieczesanych i tłustych włosów – który
uważano za siedlisko złych demonów i podstępnych duchów. Powszechnie
sprzeciwiano się jego obcięciu, czekając aż sam odpadnie, lub też
oddawano się w ręce wykwalifikowanych w tym względzie czarowników i
guślarzy.
Obcinaniem kołtunów trudnili się zawodowo gonciarze, – odnotowała w swej pracy Anetta Stachoń – czyniąc z tego banalnego zabiegu magiczną i religijną ceremonię. Niektórzy posiadacze kołtunu wierzyli, że chroni on przed chorobami oczu i innymi nieszczęściami.
Warto zaznaczyć, że to przekonanie o szkodliwości mycia głowy było w XIX wieku zjawiskiem masowym. Jeszcze u progu XX stulecia notowano głosy autorytetów medycznych, które stanowczo tego odradzały, w zamian zalecając częste nabłyszczanie, pomadowanie i pudrowanie włosów.
Mycie głowy jest często przyczyna migren lub uporczywego bólu zębów. Aby utrzymać w porządku włosy wystarczy je natłuszczać odrobinę i oczyszczać otrębami lub pudrem ryżowym (…). Kiedy trzeba upiększyć włosy na głowie, należy być bardzo ostrożnym w kwestii mycia. Zamiast tego posypcie przed udaniem się na spoczynek wierzch głowy i między włosami jakimś pudrem wysuszającym i czyszczącym, rankiem zaś usuńcie go grzebieniem.- przestrzegano
Sytuacja zmieniła się dopiero wtedy, gdy w połowie stulecia upowszechniły się łaźnie publiczne i zakłady kąpielowe. Pierwszą tego typu instytucję otworzono w Poznaniu (1840), potem w Warszawie, z czasem również i w innych miastach polskich. Organizowano tam wycieczki ze szkół, fabryk i dziecięcych ochronek. Sporą popularnością cieszyły się również kąpiele w Wiśle, które dla mieszkańców stolicy stały się niemalże rokrocznym rytuałem. Stopniowo odkryto także dobrodziejstwa samodzielnej łazienki, w której synonimami czystości były pachnące wonnymi olejkami mydło i bieżąca woda
*********************
Olbrzymią rolę w popularyzacji tego zagadnienia odegrała Lucyna Ćwierczakiewiczowa, niekwestionowany w tym czasie autorytet w kwestiach kulinarnych. W wydawanych przez siebie kalendarzach i poradnikach, sporo miejsca poświęciła sprawom higieny, zdrowego odżywiania, ubioru i kosmetyków. Powoływała się przy tym na porady znanych i cenionych warszawskich higienistów i lekarzy, tłumaczyła artykuły zachodnioeuropejskich specjalistów, czy wreszcie dzieliła się własnymi doświadczeniami w tej dziedzinie.
Ćwierczakiewiczowa wychodziła z założenia, że należy pozbyć się panujących w społeczeństwie zahamowań i stereotypów, przeciwstawiając im jednocześnie nowoczesne sposoby walki z brudem i bałaganem. Szczególne zadanie wyznaczyła kobiecie, z której nie tylko uczyniła strażniczkę domowego ogniska, ale także popularyzatorkę czystości i porządku: Krótki ten pogląd na stanowisko kobiety pokazuje widocznie jak wielką rolę odgrywać one mogą, skoro się zechcą przejąć szczerze obowiązkami swego posłannictwa – mówiła.
Równocześnie wszelkie wcześniejsze zaniedbania, związane z nieodpowiednim prowadzeniem gospodarstwa, przypisała zaistniałym w poprzednich epokach błędom edukacyjnym.
Dawniej higiena – pisał w jej „Kalendarzu na rok 1877” doktor Pląskowski – zaledwie tylko z nazwiska znaną była kobietom, a maksymy jej niektóre od czasu do czasu wygłaszali nauczyciele, lub też lekarze i to w chwilach już tak stanowczych, że widoczne groziło niebezpieczeństwo pod względem zdrowia, a często nawet i życia samego. Wprawdzie czasami spotkać się było można, z jakim pobieżnie napisanym artykułem w poradnikach domowych, w kalendarzach, lub pismach periodycznych, jednakże w sposób taki, traktowana nauka tak ważna, nie mogła wywrzeć wpływu należytego na wychowanie kobiet i pomyślne ich uzdolnienie do życia higienicznego, a skutki opłakane w braku znajomości zasad prawdziwych do utrzymania zdrowia, podkopywały częstokroć ich czerstwość wrodzoną, albo też w postępie chorobliwym, zwolna niszczącym ciało i ducha zatruwały szczęście całych familij i następnych pokoleń
[...]
Po więcej porad naszych prababć...zapraszamy tu:
http://histmag.org/W-walce-ze-stereotypami.-Zdrowie-i-higiena-kobiet-w-kalendarzach-Lucyny-Cwierczakiewiczowej-3092
Pozdrawiam
Joanna
Jak było na wsi? Nie lepiej niż w mieście.
[...]
Wiejskie chałupy, w których wespół zamieszkiwali ludzie i bydło roiły się od wszelkiego robactwa. Karaluchy, pchły, wszy oraz szczury, na co dzień towarzyszyły swoim żywicielom przenosząc na nich wiele zakaźnych chorób łącznie z dżumą i durem plamistym.
Mieszkańcy myli się rzadko, ograniczając się jedynie do okolic twarzy i rąk.
Starsze pokolenia zwłaszcza w zapadłych kątach np. na Polesiu odznaczały się ogromnym niechlujstwem – dowodził Stanisław Poniatowski – Mycie polegało na rozcieraniu po twarzy wody, wypryskiwanej z ust na podstawione dłonie, szyja ani inne osłonięte części ciała u dorosłych z reguły nigdy nie były myte, wyjąwszy stopy, które latem przy chodzeniu boso po chlewach i stajniach zbyt się zanieczyszczały
Higiena osobista, choroby zakaźne, mycie głowy. Metody, przesądy i zabobony.
Najpopularniejszym środkiem czystości był ług – gęsta mieszanina popiołu i gorącej wody. Nieczęsto natomiast używano mydła, uważając go za niepotrzebny przedmiot bogactwa i zbytku. Ubrań nie zmieniano praktycznie wcale, zdarzało się, że tą samą koszule wkładano kilkakrotnie. Nic zatem dziwnego, że brudni, niedomyci ludzie, miesiącami chodzący w tej samej odzieży, stawali się siedliskiem robactwa, zapadali na świerzb, malarię, czy wreszcie dur brzuszny. Sytuację pogarszał dodatkowo pogłębiający się analfabetyzm, zacofanie, a także ślepa wiara w przesądy i zabobony.Przesąd, że za wyniesionemi kilku prusakami do sąsiada, gdzie ich niema, wyemigrują wszystkie – pisał Czesław Pietkiewicz – robi to, że we wsi bez prusaków niema ani jednej chatyny. Skoro tylko ktoś postawił zrąb, jeszcze bez sufitu i dachu, już mu sąsiedzi, w tajemnicy jeden przed drugim, niosą po kilka sztuk „narozpłód”, tak, że gospodarz, wnosząc się do nowego domu, spotka tam już zadomowione Prusaki.
Obcinaniem kołtunów trudnili się zawodowo gonciarze, – odnotowała w swej pracy Anetta Stachoń – czyniąc z tego banalnego zabiegu magiczną i religijną ceremonię. Niektórzy posiadacze kołtunu wierzyli, że chroni on przed chorobami oczu i innymi nieszczęściami.
Warto zaznaczyć, że to przekonanie o szkodliwości mycia głowy było w XIX wieku zjawiskiem masowym. Jeszcze u progu XX stulecia notowano głosy autorytetów medycznych, które stanowczo tego odradzały, w zamian zalecając częste nabłyszczanie, pomadowanie i pudrowanie włosów.
Mycie głowy jest często przyczyna migren lub uporczywego bólu zębów. Aby utrzymać w porządku włosy wystarczy je natłuszczać odrobinę i oczyszczać otrębami lub pudrem ryżowym (…). Kiedy trzeba upiększyć włosy na głowie, należy być bardzo ostrożnym w kwestii mycia. Zamiast tego posypcie przed udaniem się na spoczynek wierzch głowy i między włosami jakimś pudrem wysuszającym i czyszczącym, rankiem zaś usuńcie go grzebieniem.- przestrzegano
Sytuacja zmieniła się dopiero wtedy, gdy w połowie stulecia upowszechniły się łaźnie publiczne i zakłady kąpielowe. Pierwszą tego typu instytucję otworzono w Poznaniu (1840), potem w Warszawie, z czasem również i w innych miastach polskich. Organizowano tam wycieczki ze szkół, fabryk i dziecięcych ochronek. Sporą popularnością cieszyły się również kąpiele w Wiśle, które dla mieszkańców stolicy stały się niemalże rokrocznym rytuałem. Stopniowo odkryto także dobrodziejstwa samodzielnej łazienki, w której synonimami czystości były pachnące wonnymi olejkami mydło i bieżąca woda
*********************
Olbrzymią rolę w popularyzacji tego zagadnienia odegrała Lucyna Ćwierczakiewiczowa, niekwestionowany w tym czasie autorytet w kwestiach kulinarnych. W wydawanych przez siebie kalendarzach i poradnikach, sporo miejsca poświęciła sprawom higieny, zdrowego odżywiania, ubioru i kosmetyków. Powoływała się przy tym na porady znanych i cenionych warszawskich higienistów i lekarzy, tłumaczyła artykuły zachodnioeuropejskich specjalistów, czy wreszcie dzieliła się własnymi doświadczeniami w tej dziedzinie.
Ćwierczakiewiczowa wychodziła z założenia, że należy pozbyć się panujących w społeczeństwie zahamowań i stereotypów, przeciwstawiając im jednocześnie nowoczesne sposoby walki z brudem i bałaganem. Szczególne zadanie wyznaczyła kobiecie, z której nie tylko uczyniła strażniczkę domowego ogniska, ale także popularyzatorkę czystości i porządku: Krótki ten pogląd na stanowisko kobiety pokazuje widocznie jak wielką rolę odgrywać one mogą, skoro się zechcą przejąć szczerze obowiązkami swego posłannictwa – mówiła.
Równocześnie wszelkie wcześniejsze zaniedbania, związane z nieodpowiednim prowadzeniem gospodarstwa, przypisała zaistniałym w poprzednich epokach błędom edukacyjnym.
Dawniej higiena – pisał w jej „Kalendarzu na rok 1877” doktor Pląskowski – zaledwie tylko z nazwiska znaną była kobietom, a maksymy jej niektóre od czasu do czasu wygłaszali nauczyciele, lub też lekarze i to w chwilach już tak stanowczych, że widoczne groziło niebezpieczeństwo pod względem zdrowia, a często nawet i życia samego. Wprawdzie czasami spotkać się było można, z jakim pobieżnie napisanym artykułem w poradnikach domowych, w kalendarzach, lub pismach periodycznych, jednakże w sposób taki, traktowana nauka tak ważna, nie mogła wywrzeć wpływu należytego na wychowanie kobiet i pomyślne ich uzdolnienie do życia higienicznego, a skutki opłakane w braku znajomości zasad prawdziwych do utrzymania zdrowia, podkopywały częstokroć ich czerstwość wrodzoną, albo też w postępie chorobliwym, zwolna niszczącym ciało i ducha zatruwały szczęście całych familij i następnych pokoleń
[...]
Po więcej porad naszych prababć...zapraszamy tu:
http://histmag.org/W-walce-ze-stereotypami.-Zdrowie-i-higiena-kobiet-w-kalendarzach-Lucyny-Cwierczakiewiczowej-3092
Pozdrawiam
Joanna
niedziela, 30 września 2012
Jan i Katarzyna Ostrowscy.
Mateusza ojciec a mój praprapraprapradziadek Jan urodził się około 1760 roku.
Jego aktu urodzenia nie mam. Jego żona Katarzyna Klatkowska była od niego młodsza o około 9 lat, urodziła się w 1769 roku. Mieli siedmioro dzieci jak wynika z odnalezionych dokumentów. Magdalena 1794, Roch 1797, Mateusz 1799, Wiktoria 1801, Jadwiga 1803, Cecylia 1808 i Józefata 1812. Nie jest wykluczone, że było ich więcej. Patrząc na drzewko widać że rok 1812 był dla Jana ważnym rokiem, otóż w styczniu najstarsza córka Magdalena wychodziła za mąż za Mateusza Woźnickiego
---------------------------------------------------------------------------
a w marcu tego roku urodziła się najmłodsza córka Jana, Józefata. 200 lat już minęło od tego czasu.
---------------------------------------------------------------------------------
Jan Zmarł w 1829 roku dnia 16 lipca.
---------------------------------------------------------------------------------
Ciężko dla niewprawionych odczytać ten akt, więc pomogę.
"Działo się w Długiej Kościelnej dnia osiemnastego Lipca Tysiąc osiemset dwudziestego dziewiątego roku, o godzinie dziewiątej zrana Stawił się Mateusz ........ lat czterdzieści i Franciszek Bieńkowski lat Trzydzieści pięć liczących, włościan zasiedniętych w Mrowiskach Kątami zwanych na Gospodarstwach Zamieszkałych i oświadczyli nam iż dnia szesnastego miesiąca i roku bieżącego o godzinie dwunastej w południe umarł Jan Ostrowski pozostawiwszy po sobie Katarzynę żonę owdowiałą przy synach w Mrowiskach obsiadłą.
Po przekonaniu się, na ocznie o zejściu Jana Ostrowskiego akt ten stawającym świadkom
przeczytany i przez nas samych podpisany został.
Ksiądz Stefan Skrubołowicz Proboszcz Długiej Kościelnej."
Mało danych w tym akcie ani wieku Jana nie podano nie ma też nic o jego rodzicach.
Bogdan.
poniedziałek, 13 sierpnia 2012
Dwa kółka, trzy ząbki - czyli jak sie kiedyś kradło
Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, w jaki sposób złodzieje
zostawiają sobie informacje, to uchylamy rąbka tajemnicy. Nie wiemy, czy
ten system szyfrowania funkcjonuje dzisiaj, ale na przełomie lat 20. i
30. XX wieku działał bardzo dobrze....przynajmniej w Warszawie i okolicach.
Ja bym się nie domyśliła...a Wy?
Pozdrawiam
Joanna
niedziela, 15 lipca 2012
Kąty Mrowiskie, Kąty Dębskie.
Indeksując akta urodzeń z parafii w Długiej Kościelnej od 1826 roku prawie do końca XIX wieku,napotykam nazwy miejscowości, które już nie istnieją. Są to Kąty Mrowiskie i Kąty Dębskie.
Zastanawiałem się czasem gdzie te Kąty były. Natknąłem się na Atlas Królestwa Polskiego z 1826 roku
i sprawa się wyjaśniła.
---------------------------------------------------------------------------------
-------------------------------------------------------------------------------
Jak widać na mapie Kąty Dębskie to dzisiejsze Mrowiska, Chobot, Desno, Krzewina.
W jednym z aktów możemy przeczytać :
----------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------
"Działo się we wsi Długa Kościelna dnia 4.08.1828 roku o godzinie szóstej po południu.Stawił się Franciszek Malesa włościan w Kątach Dębskich zwanych Mrowiska w pokomornym zostający ..... ."
Jak widać obydwie nazwy, Kąty Dębskie i Mrowiska funkcjonowały jednocześnie do 1845. Po tym roku nazwa Kąty Dębskie nie pojawia się już, zostają tylko Mrowiska.
Podobna sytuacja jest z Kątami Mrowiskimi. Nazwa Olesin pojawia się w 1847 roku i funkcjonuje do dziś, natomiast nazwa Kąty Mrowiskie po roku 1862 już nie występuje.
Zachęcam do obejrzenia tego atlasu, wielu miejscowości jeszcze wtedy nie było,zmieniły się też nazwy niektórych.
Kiedyś OKONIEW dziś OKUNIEW
kiedyś RZACHTA dziś RZAKTA
Atlas Królestwa Polskiego, składający się z 8 map geograficznych, z których każda wystawia jedno Województwo, jest to:Krakowskie, Sandomierskie, Kaliskie, Lubelskie, Płockie, Mazowieckie, Podlaskie i Augustowskie
Bogdan.
niedziela, 10 czerwca 2012
Mateusz i Brygida Ostrowscy.
Jana ojciec a mój prapraprapradziadek Mateusz Ostrowski urodził się około 1800 roku.Jego aktu urodzenia jeszcze nie mam a w aktach urodzenia jego dzieci, różnie podawany jest jego wiek.Około 1826 roku ożenił się z panną Brygidą Rawską z którą miał pięcioro dzieci. Oto akt urodzenia ich pierwszego dziecka, Krystyny urodzonej w 1827 roku.W akcie możemy się doczytać o tym że Mateusz Ostrowski był Szlachetnie Urodzony.
--------------------------------------------------------------------------
--------------------------------------------------------------------------
W1829 urodziła się jeszcze Barbara, 1934 Jan, Franciszek urodził się w 1836 i w lipcu 1839 urodził się Ignacy. Prawdopodobnie w tym samym roku być może przy porodzie Brygida zmarła mając zaledwie 36 lat.
Mateusz długo wdowcem nie był, bo już w październiku tego samego 1839 roku wstąpił w związek małżeński z Józefą Żelechowską (moją pra....babką) młodszą od siebie 16 lat, córką Kazimierza i Krystyny z Kłoniszewskich.
Akt ich ślubu poniżej.
-----------------------------------------------------------------------------
-----------------------------------------------------------------------------
Mieli czworo dzieci, 1840 Wawrzeniec, 1842 Jan (mój pra), 1845 Szymon i 1849 Teofila.
Mateusz zmarł w 1856 roku, Józefa po jego śmierci wyszła za mąż za Walentego Kostkę.
Bogdan.
--------------------------------------------------------------------------
--------------------------------------------------------------------------
W1829 urodziła się jeszcze Barbara, 1934 Jan, Franciszek urodził się w 1836 i w lipcu 1839 urodził się Ignacy. Prawdopodobnie w tym samym roku być może przy porodzie Brygida zmarła mając zaledwie 36 lat.
Mateusz długo wdowcem nie był, bo już w październiku tego samego 1839 roku wstąpił w związek małżeński z Józefą Żelechowską (moją pra....babką) młodszą od siebie 16 lat, córką Kazimierza i Krystyny z Kłoniszewskich.
Akt ich ślubu poniżej.
-----------------------------------------------------------------------------
-----------------------------------------------------------------------------
Mieli czworo dzieci, 1840 Wawrzeniec, 1842 Jan (mój pra), 1845 Szymon i 1849 Teofila.
Mateusz zmarł w 1856 roku, Józefa po jego śmierci wyszła za mąż za Walentego Kostkę.
Bogdan.
niedziela, 13 maja 2012
Jan i Józefa Ostrowscy
Tomasza ojciec a mój praprapradziadek Jan Ostrowski urodził się w 1842 roku 26 grudnia w Kątach Mrowiskich.
Oto jego akt urodzenia.
------------------------------------------------------------------------------
------------------------------------------------------------------------------
Był synem Mateusza i Józefy z Żelechowskich.
Matka Tomasza, Józefa Hylik urodziła się 1839 roku 1 marca w Długiej Kościelnej, miała dziesięcioro rodzeństwa.Niestety zmarła bardzo wcześnie bo w wieku 25 lat w 1864 roku, jest to rok urodzenia Tomasza, więc nie jest wykluczone że zmarła przy porodzie.
Oto jej akt urodzenia.
------------------------------------------------------------------------------
------------------------------------------------------------------------------
Była córką Wojciecha Hylika i Marcyanny Pazio.
Poniżej zamieszczam akt ślubu Jana i Józefy ze stycznia 1863 roku, z 25 stycznia czyli 3 dni po wybuchu Powstania Styczniowego.
------------------------------------------------------------------------------
------------------------------------------------------------------------------
Jan i Barbara Ostrowscy.
Jan Ostrowski w 1864 roku został młodym wdowcem, młodym bo miał wtedy 22 lata i syna do wychowania, myślę że Tomaszem (synem) zajęła się jakaś kobieta a może rodzina a on zajął się pracą.
Kiedy pojawiła się Barbara Witanowska w jego życiu i jak się poznali nigdy już nie dowiemy się, ale akt odnaleziony, wyraźnie mówi że pobrali się w 1869 roku.
Barbara urodziła się w Skrudzie w 1844 roku 28 listopada a rodzicami jej byli Wojciech Witanowski
i Dorota Bieńkowska, włościanie ze Skrudy.
Oto akt jej urodzenia.
--------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------
Akt ślubu Jana i Barbary jest poniżej.
---------------------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------
Może ktoś pokusi się o przetłumaczenie tego aktu ślubu?
Bogdan.
sobota, 7 kwietnia 2012
Święta Wielkanocne.
Wszystkim zaglądającym tu,
Życzymy Wesołych i Spokojnych
Świąt Wielkanocnych.
---------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------
Bogdan i Joanna.
Tomasz i Katarzyna Ostrowscy.
Pradziadka Józefa aktu urodzenia nie mam, ale jak tylko zdobędę to zamieszczę.
Józefa ojciec a mój prapradziadek Tomasz Ostrowski urodził się w 1864 roku 26 września w Mrowiskach.
---------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------
Był synem Jana Ostrowskiego i Józefy z Hylików.
Matka Józefa, Katarzyna Klatkowska urodziła się w 1863 roku 1 listopada w Mrowiskach.
---------------------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------
Była córką Jana Klatkowskiego i Barbary Łabędź.
Bogdan.
Józefa ojciec a mój prapradziadek Tomasz Ostrowski urodził się w 1864 roku 26 września w Mrowiskach.
---------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------
Był synem Jana Ostrowskiego i Józefy z Hylików.
Matka Józefa, Katarzyna Klatkowska urodziła się w 1863 roku 1 listopada w Mrowiskach.
---------------------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------
Była córką Jana Klatkowskiego i Barbary Łabędź.
Bogdan.
niedziela, 25 marca 2012
Józef i Marcyanna Ostrowscy.
-------------------------------------------------------------------------------
Pradziadka Józefa tak naprawdę nie pamiętam a prababkę Marcjannę pamiętam jako już leciwą kobietę.
Tych dwoje pobrało się w 1912 roku 11 listopada,on miał wtedy 22 lata był synem Tomasza i Katarzyny z Klatkowskich małżonków Ostrowskich, ona lat 20 córka Wojciecha i Józefy z Tkaczyków małżonków Miroszów.
Oto akt ich ślubu.
--------------------------------------------------------------------------------
--------------------------------------------------------------------------------
W 1913 roku 06 września urodziło im się pierwsze dziecko, było to jeszcze w Mrowiskach bo tam w domu rodzinnym Józefa początkowo zamieszkali. Potem jednak przenieśli się do Olesina do domu rodzinnego Marcyanny i tak Ostrowscy pojawili się w Olesinie. Stefan bo tak dali pierworodnemu na chrzcie był moim dziadkiem.
Oto jego akt urodzenia.
---------------------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------
Bogdan.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
"Umarłych wieczność dotąd trwa, dokąd pamięcią im się płaci" Wisława Szymborska














































